Aktywny Wypoczynek arrow Porady i artykuły arrow Latając w powietrzu - kiteboarding
Latając w powietrzu - kiteboarding Drukuj E-mail

Latając w powietrzu - kiteboarding

autorem artykułu jest Piotr Łeszyk

Kiteboarding to przede wszystkim pasja, nie sport. Jest korzystaniem z sił Matki Natury, wykonywaniem kilkunastometrowych skoków w górę i kilkudziesięciometrowych w dal, wycinaniem dziewiczych śladów w śniegu lub po prostu jeżdżeniem na falach aż do wschodu słońca. Kiteboardnig to także wspaniali ludzie i podróże do odległych zakątków świata w poszukiwaniu odpowiednich fal. Może być uprawiany niemalże w każdym miejscu na świecie. Niezbędny jest tylko wiatr. Rozwój kiteboardnigu poszedł tak daleko, że to, co niegdyś zajmowało tygodnie nauki, teraz zabiera godziny. Dzięki rozwojowi na całym świecie powstaje coraz więcej szkół i sklepów z profesjonalnym sprzętem.

Obecnie kiteboardnig może być uprawiany na ziemi, śniegu i wreszcie na wodzie. W największym skrócie polega na używaniu latawca do ciągnięcia deski z przyczepionym do niej "pacjentem" (riderem). Latawiec zapewnia nie tylko siłę do ciągnięcia, ale także do wykonywania skoków i olbrzymiej liczby manewrów w powietrzu, których nie zapewnia żaden inny sport wodny. A wszystko to dzięki możliwościom bardzo precyzyjnej kontroli nad latawcem. Kiteboardnig to sport dla każdego, zwłaszcza, gdy początkowym poczynaniom towarzyszy instruktor. Jednocześnie sport ten jest na tyle ekstremalny, że zapewni silniejsze bicie serca nawet wytrawnym amatorom sportów.

Krok po kroku

Chcąc rozpocząć przygodę z kiteboardnigiem, ważne jest, aby nie popełnić początkowych błędów. Aby sport ten był przyjemny i co ważniejsze bezpieczny, należy wykonać kilka podstawowych kroków. Najpierw należy rozejrzeć się po "zapleczu" w swojej najbliższej okolicy: zawitać do sklepów, dowiedzieć się, kto i gdzie uprawia kiteboarding, poszerzyć nieco swą wiedzę o tym sporcie. Zanim zakupimy sprzęt, który ostatecznie nie jest tani, należy skorzystać z usług profesjonalisty - czyli wynająć instruktora. Po pierwszych mniej lub bardziej udanych krokach (czy też "szusach") warto rozejrzeć się za sprzętem. Już ze swoim latawcem, deską i uprzężą można kontynuować wdrażanie swojej nowej pasji i uczenie się coraz to nowych trików i manewrów.

Szkolenia

Aby poznać podstawowe tajniki tego sportu, konieczny jest udział w szkoleniu. Kurs, na którym nauczymy się zasad bezpieczeństwa, sterowania latawcem, startowania i lądowania, ślizgów z wiatrem, halsowania, zwrotów, podstaw jazdy na halsie i skoków trwa około tygodnia (15 godzin z instruktorem) i kosztuje ponad 1000 zł. Na czas kursu dostaniemy kompletny sprzęt i piankę. Kiteboardnig można trenować zarówno na akwenach słodkowodnych jak i nad morzem, chociaż z racji silniejszych wiatrów i większych fal znacznie większą przyjemnością będzie pływanie na morzu.

Sprzęt

Podstawą do uprawiania kiteboardingu jest latawiec i deska. Latawiec zapewnia źródło energii i może mieć powierzchnię od kilku do ponad dwudziestu metrów kwadratowych. Latawce dzielą się na sztywne - łatwiejsze do użycia na wodzie, oraz komorowe, miękkie i łatwiejsze do użycia na lądzie. Z kolei deski mają od 1 do 2 metrów długości i niewielką wyporność. Deski używane przez poszczególnych "riderów" dobierane są stosownie do ich preferencji i umiejętności. Zakup kompletu nowego sprzętu wiąże się z wydatkami od 3,5 tysięcy zł wzwyż. Można oczywiście kupić sprzęt używany, wówczas wydamy o około 30-40% mniej.

Każdego roku coraz więcej osób styka się z kiteboardingiem, uczestniczy w kursach, wreszcie szkoli samodzielnie swoje zdolności, a grono pasjonatów tego sportu staje się coraz szersze. Dzięki zainteresowaniu rozwija się także sprzęt związany z kiteboardingiem, umożliwiając i ułatwiając wykonywanie widowiskowych manewrów i wspaniałych skoków, zapewniając jednocześnie coraz większe bezpieczeństwo. Już niedługo wakacje. Plaże wzdłuż całego wybrzeża zapełnią się urlopowiczami. Na pewno i nad polskim morzem nie zabraknie szalejących na falach pasjonatów kiteboardnigu. No to może mały, kilkudniowy kursik?!

Tekst: Michał Unolt

--
Tekst pochodzi ze strony www.akademiec.pl. Sprawdź nas!
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl